Lejdis - kulisy
LEJDI IN BLOG
– Mam wielką, gigantyczną megadupę, która mi się wymknęła spod kontroli, nie kontroluję jej, jak się poruszam. Ja mam inne zachowania motoryczne, a ona inne, idę korytarzem i czuję, jak mi się szyderczo dynda z tyłu...*

To właśnie próbka języka, jakim posługują się na swoim blogu lejdis.blog.pl prawniczka Ewa Sienkiewicz, ekonomistka Anna Andrychowicz-Słowik oraz specjalistka od internetu Hanna Węsierska, ukrywające się pod pseudonimami Lara Croft, Lejdi Godajwa i Dalila. Blog ten wykorzystał autor scenariusza filmu “Lejdis” Andrzej Saramonowicz.
A wszystko zaczęło się od korespondencji mailowej sprzed kilku lat, którą wymieniały kilka razy dziennie między sobą Andrychowicz-Słowik i Węsierska, dzieląc się uwagami na temat swoich mężczyzn, szefów i różnych innych utrapień życia codziennego. W końcu postanowiły się spotkać, co zapoczątkowało wieloletnią przyjaźń. Po jakimś czasie dołączyła do nich Sienkiewicz. Początkowo blogowały na Wirtualnej Polsce, potem przeniosły się na www.blog.pl – były jednymi z pierwszych, które prowadziły internetowy dziennik. Pisały o swoich kłopotach i radościach. Następnym etapem ich znajomości były pogawędki na Gadu-Gadu – zaczynały je zaraz po przyjściu do pracy. Do założenia blogu lejdis.blog.pl zachęcił je mąż Ewy, Przemysław Sienkiewicz, któremu spodobał się ich błyskotliwy język.
Dalila
Ale o co chodzi im z tymi brunetami? Co? Że wszyscy zaraz muszą się w takiej kochać!!???
Lejdi Godajwa
Chodzi ci o...
Dalila
...o babozwierzę! Dlaczego oni mają skłonność do babozwierzy!?
Lara Croft
Bo oni w sumie są na niższym poziomie rozwoju cywilizacyjnego.
Lejdi Godajwa
Prawda. Dlatego trudno im się dziwić, że mają taki odruch miękkiego serduszka, jak zobaczą coś wielkiego kudłatego...
Lara Croft
...podobnego do niedźwiedzia albo mamuta.
Lejdi Godajwa
Taki mamut kiedyś przez miesiąc całą wieś żywił! Kochało się wtedy mamuta i malowało go na ścianach.
Dalila
No dobra. To co? To atawizm? Te ich duże brunety?
Lejdi Godajwa
To ewidentnie atawizm i pamięć gatunkowa o tym, że kiedyś żywiły nas mamuty!!

Zdanie o błyskotliwości wpisów podzielił Andrzej Saramonowicz, który w internetowych blogach pisanych przez kobiety szukał inspiracji dla swojej komedii na temat pań. – Blog Lejdis zwrócił moją uwagę, bo był prawdziwy, bez pozy – powiedział scenarzysta. – Dziewczyny pisały niby o codziennych sprawach, ale inteligentnie i dowcipnie. Miały superpowiedzonka, czasem świntuszyły.
Saramonowicz postanowił zaproponować Sienkiewicz, Węsierskiej i Andrychowicz-Słowik napisanie scenariusza i w tym celu skontaktował się z Sienkiewicz, która początkowo nie wiedziała, że ma do czynienia z autorem scenariusza “Ciała”. Odkryła to dzięki internetowi. – Wiedziałem, że to amatorki, jednak postanowiłem zaryzykować. Myślałem, że mogę się rozczarować, ale również mogło powstać coś niezwykłego – wspomina Saramonowicz.
Problemy faktycznie pojawiły się, głównie za sprawą fabuły. Sam blog jako taki nie mógł stać się kanwą opowieści, ponieważ nie zawierał praktycznie żadnej historii, którą należało wymyślić. Inspiracji było tak wiele, że nawet zastanawiano się nad zrealizowaniem serialu, pomysł ten jednak zarzucono.
Początkowo nad scenariuszem męczyły się same panie, do których dołączyła żona scenarzysty, pisarka Małgorzata Saramonowicz. – W najczarniejszych snach nie przypuszczałyśmy, że zabierze nam to dwa lata życia – wyznają Anka, Hanka i Ewa. Niełatwo im było pogodzić się z myślą, że mają stworzyć fikcyjne postacie, a nie opisywać siebie, ale coś tam z siebie, swoich przeżyć, a także cech swoich partnerów do filmu jednak przemyciły. Oparty na faktach jest np. związek Łucji z zagorzałym kibicem piłki nożnej Wojtkiem, a przyjaciel Moni, Tomek, ma wiele cech męża Ewy, Przemka. Prawdziwa jest także reakcja Moni na wiadomość o ciąży.
Wersji scenariusza powstawało bez liku, prace nad nim trwały już dwa lata (w międzyczasie nakręcono “Testosteron”), aż wreszcie zaczęło się robić gorąco, gdyż do zdjęć pozostały zaledwie trzy miesiące. Wtedy do akcji wkroczył Saramonowicz i sam skonstruował fabułę, która diametralnie różniła się od tego, co wymyśliły dziewczyny. Oczywiście przetrwało wiele dialogów, ale sporo tekstów napisał scenarzysta, co potem wzbudziło opory grających główne role aktorek, Magdaleny Różczki, Anny Dereszowskiej, Izabeli Kuny oraz Edyty Olszówki. – Cały scenariusz mnie zadziwił, wywołał od początku wątpliwości i powodował pytania. Na szczęście bardzo długo pracowałyśmy wcześniej przed rozpoczęciem zdjęć, więc to się nam uleżało w głowach – powiedziała Różczka, a Dereszowska dodaje: – Miałyśmy po przeczytaniu scenariusza pewne obiekcje co do języka, którym posługują się bohaterki. Wydawało się nam, że kobiety rzadko tak mówią. Ale z czasem, w trakcie prób i potem pracy nad filmem, okazało się, że Andrzej miał jednak dużo racji. A ten okazał się w kwestii łagodzenia języka nieustępliwy.
Dalila
Ooo, jaki piękny artykuł na Interii: Przez niewłaściwe przepisy KREW TRAFIA DO ZLEWU.
Lejdi Godajwa
A co, kurwa, ma się PO PODŁODZE rozlewać?
Lara Croft
Ja wolę, jak trafia do zlewu, niżbym miała myć podłogę i prać dywany, jak PRZYPADKIEM bym starego zahaczyła nożem, CO NIE JEST NIEPRAWDOPODOBNE w obliczu ostatnich wydarzeń!...
Dalila (znad gazety)
Aaa jeszcze mam. Oddałybyście własne jajeczko?
Lara Croft
Powiem ci, że własne jak własne, ale są takie dni, że chętnie oddałabym jajeczko mojego męża...
Lejdi Godajwa
...nawet kotu sąsiada.

W sumie jednak odtwórczynie głównych ról były szalenie szczęśliwe, że dostały coś mięsistego do zagrania. – Każda aktorka czeka na tak wyrazistą rolę, zawierającą tak różne kolory i barwy. Żeby o coś chodziło – powiedziała Olszówka. Uznały także fakt, że “Lejdis” zrealizowali mężczyźni, za pożyteczny, ponieważ kobiety nie odważyłyby się pokazać siebie z takim dystansem i poczuciem humoru. – Gdybym to ja była reżyserką tego filmu, na pewno o pewnych rzeczach bym nie mówiła. Zwyczajnie bym nie chciała – wyznaje Różczka.
Pomimo wyraźnie babskiego charakteru opowieści na ekranie pojawia się cała plejada panów, wśród nich… Robert Makłowicz. Autor cenionych programów kulinarnych nie demonstruje jednak swoich umiejętności, lecz wciela się w postać Szpitalnego Strażnika. To nowe doświadczenie zawodowe okazało się interesujące, acz nie bez wad, gdyż Makłowicz musiał przychodzić na plan – o zgrozo! – już o piątej rano. Innego rodzaju tortury, tym razem bardziej psychicznej niż fizycznej, doznał Tomasz Kot. W jednej ze scen aktor musiał zademonstrować nagość, co okazało się dlań zadaniem dość trudnym, acz wykonalnym.
Zdjęcia do filmu kręcono w dniach 16 sierpnia – 29 września 2007 r. Ekipa pojawiła się nawet w Brukseli, ale najbardziej emocjonujące sceny powstały w podwarszawskim Powsinie, gdzie w okolicznym lesie odbyła się inscenizacja bitwy starożytnych Rzymian z Trakami. – O realizacji takiej sceny myśleliśmy z Andrzejem Saramonowiczem i Tomkiem Madejskim [operator] od lat. Miałem wrażenie, że realizujemy nasze marzenia z młodości – zdradził reżyser Tomasz Konecki. Na nakręcenie tej sekwencji ekipa miała zaledwie cztery godziny, toteż najmniejsza kontuzja aktorów lub kłopoty z pogodą mogły to marzenie uniemożliwić lub co najmniej utrudnić. Na szczęście obyło się bez nieprzewidzianych komplikacji.
Można sobie tylko wyobrazić, z jakim napięciem Ewa Sienkiewicz, Anna Andrychowicz-Słowik i Hanna Węsierska oglądały film po raz pierwszy, co miało miejsce w domu Saramonowiczów. Po pokazie odetchnęły z głęboką ulgą, uznając, że humor “Lejdis” odzwierciedla ich życie i sposób rozmawiania, owe specyficzne gierki słowne, jakie uprawiają na blogu. Nie wykluczają też, że ponownie podjęłyby się takiego zadania.
– Myślę, że dzięki filmowi “Lejdis” [panowie] będą mogli się czegoś o nas dowiedzieć. Zobaczyć, jakie jesteśmy naprawdę, jak się zachowujemy. Mężczyźni nadal mają dość wyidealizowany wizerunek kobiet, a to my jesteśmy tak naprawdę tą silniejszą płcią – podsumowuje obraz Koneckiego Anna Dereszowska.
O LEJDIS
Łucja (Edyta Olszówka) – nauczycielka biologii w katolickim gimnazjum, która samotnie wychowuje syna. Związała się ze zdradzającym ją kuratorem oświaty, nie zauważając mężczyzn wartych zauważenia, jak np. mieszkający po sąsiedzku lekarz ortopeda.
Korba (Anna Dereszowska) – niezwykle inteligentna korektorka pisma kobiecego, singielka, która unika stałych związków z mężczyznami, zmieniając ich jak rękawiczki. Z pewnych względów ma także wysoce niechętny stosunek do własnego ojca.
Monia (Magdalena Różczka) – żona uwielbiającego ją milionera, ale w gruncie rzeczy nieszczęśliwa i zakompleksiona na punkcie urody, a zwłaszcza wyglądu piersi, które koniecznie chce sobie powiększyć.
Gośka (Izabela Kuna) – prawniczka, która za wszelką cenę pragnie zajść w ciążę, aby uratować więdnące małżeństwo z eurodeputowanym.
“Lejdis” jest czwartym wspólnym filmem reżysera Tomasza Koneckiego, scenarzysty Andrzeja Saramonowicza oraz operatora Tomasza Madejskiego. Wcześniej zrealizowali “Pół serio”, “Ciało” i “Testosteron”.