Dodatki Materiały zza kulis

postheadericon SUROGACI – o kulisach realizacji filmu


Surrogates - o kulisach filmu


Choć “Surogaci” są obrazem science fiction, to jednak element fiction nie jest niedorzeczny, gdyż film odnosi się do zjawisk, które już mają miejsce. Wprawdzie po ulicach nie spacerują jeszcze androidy, ale wielu ludzi wiedzie alternatywne życie w przestrzeni wirtualnej, w wykreowanych tam światach, w których mają swoje odpowiedniki. Właśnie to zjawisko zainspirowało Roberta Vendittiego do napisania historii, na podstawie której powstał komiks “The Surrogates”, publikowany przez Top Shelf Comics w latach 2005-2007, a potem zekranizowany przez Jonathana Mostowa. Z podsuniętej mu przez znajomego książki Venditti dowiedział się, że dla wielu namiętnych graczy lub uczestników życia wirtualnego praca i małżeństwo są mniej ważne od ich egzystencji alternatywnej!

Kolejny aspekt uwiarygodniający fabułę “Surogatów” wynika z tego, że coraz częściej człowiek kontaktuje się z innymi osobami tylko za pośrednictwem urządzeń elektronicznych, wysyłając e-maile i SMS-y. A bezpośrednie przyjaźnie zastępują mu znajomości nawiązane w internecie. Pomysł posługiwania się androidami ma swe uzasadnienie w podejmowanych przez naukowców próbach stworzenia człekokształtnych robotów, takich jak Geminoid HI-1 wyprodukowany przez doktora Hiroshiego Ishigurę z Osaki. Mechaniczny bliźniak Ishigury, faktycznie łudząco podobny do niego, nie jest wprawdzie zdolny do dużej samodzielności i wymaga zdalnego sterowania, podobnie zresztą jak surogaci, ale osiągnięcie jest duże. Japoński naukowiec był konsultantem filmowców, jest o nim nawet mowa i widz może zobaczyć go przez chwilę na ekranie w towarzystwie wspomnianego Geminoida.

Mimo że zdaniem Ishigury do stworzenia wiernej kopii człowieka nie starczy nawet stu lat, twórcy “Surogatów” zdecydowali się umieścić akcję w bardzo niedalekiej przyszłości, w 2017 r. (w komiksie jest to rok 2054). Decyzję tę Mostow objaśnia następująco: – Nie jestem fanem hollywoodzkich wizji odległej przyszłości i o wiele bardziej przekonuje mnie coś namacalnego, z czym widz jest w stanie się identyfikować. Każdy oglądający “Surogatów” będzie w stanie odnaleźć się w tamtejszych realiach, które są tak naprawdę bardzo bliskie obecnym. Oczywiście z tą różnicą, iż tam na ulicach i w biurach zobaczyć możemy wyłącznie roboty, których ludzcy operatorzy znajdują się w bezpiecznych domach.

Kwestia sposobu sterowania surogatami przysporzyła twórcom najwięcej kłopotu. Najpierw wymyślono fotel, na którym siedziałby podłączony do różnych przewodów operator, ale reżyser chciał uniknąć skojarzeń z fotelem dentystycznym i zaproponował coś w rodzaju leżanki do masażu i zastąpienie kabli laserami oraz umieszczonym na głowie operatora zestawem kontrolnym przypominającym bluetootha.

Zdjęcia kręcono w Bostonie i jego okolicach. Zróżnicowana architektura miasta (zabytkowe budynki z XIX wieku i nowoczesne, przeszklone wieżowce) doskonale oddawała związek przeszłości z przyszłością, na czym filmowcom bardzo zależało. Nie chcieli tworzyć dekoracji całkowicie futurystycznych, aczkolwiek taki właśnie, nieco apokaliptyczny charakter ma labirynt utworzony z pordzewiałych kontenerów – miejsce schronienia buntowników, a zarazem największa dekoracja filmowa. Kontrastuje z nim sielski rezerwat zamieszkany przez skupioną wokół Proroka społeczność tradycjonalistów. W tej części miasta na dachach domów znajdują się baterie słoneczne i ogrody.


Surrogates - o kulisach filmu

--------------------------------------------------------------------------------

Koniecznie przeczytaj naszą recenzję wydania DVD

--------------------------------------------------------------------------------

Dużym wyzwaniem było przekształcanie aktorów w surogatów. Wprawdzie wykorzystano dwu- i trójwymiarowe komputerowe efekty specjalne, ale i tak największą rolę pełniła tradycyjna charakteryzacja. Zadanie to powierzono osobom nagrodzonym wcześniej Oscarami – Jeffowi Dawnowi (“Terminator 2: Dzień sądu”), który odpowiadał za makijaż i stylizację, oraz Howardowi Bergerowi (“Kroniki Narnii: Lew, czarownica i stara szafa”), odpowiedzialnemu za protezy. Z wyglądem surogatów wiąże się kolejna kwestia, która ma odniesienie do współczesności, mianowicie dążenie człowieka do zachowania młodości i poprawiania wyglądu. – W komiksie była zawarta prosta, ale bardzo celna myśl o spełnieniu marzenia o fizycznej perfekcji – wyjaśnia Mostow. – Ludzie chcą nieustannie coraz lepiej i młodziej wyglądać. I tak surogat Greera jest pozbawiony zmarszczek i ma blond włosy. Prawdziwa twarz Maggie Greer jest wychudzona, ale jej surogat wygląda świetnie.

Realizatorów filmu bardzo cieszyło, że grający Greera Bruce Willis nie protestował przeciwko postarzaniu jego twarzy. Znacznie gorzej wspomina charakteryzację Radha Mitchell, która gra aż trzy postacie – agentkę Peters, jej surogata Jennifer i jeszcze kogoś, kto stanowi dla widza niespodziankę. Do roli Jennifer Mitchell musiała poddać zęby wybieleniu, co było przeżyciem bardzo nieprzyjemnym. – Zabieg polega na tym, iż naświetlają zęby bardzo jasnym światłem, a potem przez trzy dni nie można jeść zimnych rzeczy. To nie było zbyt miłe! – wyjaśnia. Znacznie lepiej aktorka wspomina przekształcanie jej w agentkę Peters, choć wymagało to wypchania biustu i pośladków, noszenia sztucznego nosa i dziwnych zębów. Osoby wcielające się w surogatów musiały wyzbyć się ludzkich odruchów i mówić i zachowywać się w odpowiedni sposób.

Niemal dla wszystkich wizja nakreślona przez Roberta Vendittiego jest przerażająca. – Moim zdaniem film opowiada o procesie, który trwa już od jakiegoś czasu. Z każdym rokiem stajemy się coraz mniej indywidualni, coraz bardziej anonimowi i coraz bardziej obcy sobie – konkluduje Mitchell. Mostowa przeraża coraz większe uzależnienie od technologii: – Głównym przesłaniem filmu jest refleksja nad tym, czy w erze globalnej komputeryzacji zdołamy ochronić swoje człowieczeństwo. Z jednej strony mamy bowiem nieograniczone możliwości, jakie daje nam wirtualna rzeczywistość i automatyzacja. Z drugiej natomiast jest świat, w którym stajemy się niewolnikami tego, co stworzyliśmy. Przecież dzisiaj miliony ludzi na całym świecie nie wyobrażają sobie dnia bez komputera, nigdy nie wyłączają komórki czy też przeznaczają całe godziny na sprawdzanie poczty i odpisywanie na e-maile.

Jedynie Bruce Willis dostrzega dobrodziejstwa płynące z istnienia surogatów: – Taka rzeczywistość stwarza ogromne możliwości oszustwa. Wysyłasz dajmy na to żonie komunikat, że właśnie kupujesz sobie dżinsy w supermarkecie, gdy tymczasem przygotowujesz się do obrobienia banku w Los Angeles – żartuje.

Może ktoś wykorzysta kiedyś taki pomysł na nakręcenie nowego filmu o surogatach?
Renata Głuszek

--------------------------------------------------------------------------------

Koniecznie przeczytaj naszą recenzję wydania DVD

--------------------------------------------------------------------------------

Surrogates - o kulisach filmu