SLUMDOG. MILIONER Z ULICY – o kulisach realizacji filmu
Urodzony w 1963 roku w Allahabadzie Vikas Swarup, indyjski dyplomata pracujący swego czasu w Turcji, USA, Etiopii, Wielkiej Brytanii, a ostatnio w RPA, spróbował swych sił w pisarstwie i... został autorem wielkiego przeboju, który szturmem zdobył księgarnie całego świata. Wcześniej jednak jego powieść “Q & A” została doceniona w... radiu! Czytana w BBC książka wyróżniona została najważniejszymi w Wielkiej Brytanii nagrodami w swej kategorii, a audiobook z głosem Kerry Shale w 2008 roku zdobył prestiżową Audie za najlepszy audiobook roku.
Wieść o niezwykłym sukcesie Hindusa szybko dotarła do szefowej Channel 4, Teresy Ross. Po przeczytaniu książki natychmiast kupiła prawa do jej ekranizacji i zleciła napisanie scenariusza Simonowi Beaufoyowi (“Goło i wesoło”). Scenarzystę czekało trudne zadanie, gdyż powieść ma formę 12 nowelek, które często z sobą zupełnie się nie łączą. – Musiałem znaleźć główny wątek, nić, która poprowadzi nas przez cały film, równocześnie umożliwiając przeskakiwanie do wątku policyjnego przesłuchania oraz udziału w teleturnieju. To było trudne zadanie – wspomina Beaufoy, który podczas swej pracy zmienił kilka powieściowych wątków. Przede wszystkim w książce główny bohater opowiada swą historię prawnikowi, a nie brutalnym policjantom. W “Q & A” nie pojawiają się wątki pogromów na tle religijnym (w filmie w czasie ataku muzułmanów na hinduistów ginie matka Jamala), a Salim nie jest bratem Jamala, lecz przyjacielem (marzy zaś o zostaniu gwiazdą Bollywoodu, a nie gangsterem). W filmie nie pojawia się także wątek pobytu głównego bohatera u katolickiego księdza, w efekcie nie do końca wiemy, skąd nauczył się on angielskiego (wyjaśnienie, że od turystów, jest dość mało prawdopodobne). W wersji kinowej Jamal od dzieciństwa kocha Latikę i dla niej bierze udział w teleturnieju, w powieści miłość gracza to Nita i poznaje ją... gdy ma 17 lat (ponadto nie ze względu na nią startuje w “Milionerach!). No i wreszcie w filmie śledzimy losy Jamala Malika, a w książce... Rama Mohammada Thomasa! Przyznać należy, że zmiany są drastyczne. Zmieniono oczywiście również tytuł – pomysłem Beaufoya było nadanie przyszłemu filmowi tytułu “Slumdog. Milioner z ulicy”.
Beaufoy, pisząc scenariusz “Slumdoga...”, chciał posiłkować się tym, co zobaczył podczas swych młodzieńczych wędrówek po Indiach. Na szczęście przed rozpoczęciem pracy postanowił odświeżyć swe wspomnienia. – Indie od tamtych czasów diametralnie się zmieniły. Wędrowałem po kraju i zbierałem różne historie, artykuły z gazet. Najbardziej drastyczne i melodramatyczne historie od razu rzucały się w oczy. Czytałem je, potem jechałem w te miejsca i chłonąłem ich niezwykłą atmosferę. W końcu tkałem z nich wątki scenariusza – opowiada scenarzysta.
Na stołku reżyserskim zasiadł Danny Boyle, który od lat nie potrafi powtórzyć sukcesu swego “Trainspottingu”. Boyle postanowił zachować wszystkie dialogi napisane przez Beaufoya, ale nadał opowieści inny rytm. Nim rozpoczął zdjęcia, odbył rekonesans po Indiach. I przyznał, że choć wiele podróżował po świecie, nigdzie nie widział podobnych slumsów jak te w kraju nad Gangesem. – Uderza cię tam wszędzie słodko-kwaśny smród, mieszanka odchodów i szafranu. Indie są jedną z największych światowych potęg nuklearnych, a nie ma tam publicznych toalet – wylał swe żale reżyser.
Film był oczywiście kręcony w Indiach, konkretnie w liczącym ponad 18 milionów mieszkańców Bombaju (ostatnio coraz częściej funkcjonuje nazwa Mumbaj), a jeszcze konkretniej w dwóch jego dzielnicach: slumsowej Dharavi oraz najszybciej rozwijającej się Juhu. – Chcieliśmy pokazać w filmie jak najwięcej prawdziwych mieszkańców slumsów. Dzielnica nędzy jest kwitnącą, tętniącą życiem minimetropolią. Slumsy są tak potężne, że wielu ludzi nie chce, by je likwidować – mają bowiem ogromne znaczenie polityczne. Mieszka tam masa potencjalnych wyborców – opowiada o Dharavi reżyser.
Realizacja filmu w autentycznych plenerach nie była łatwa. Najwięcej problemów sprawiały dynamiczne zmiany zachodzące w Bombaju. – Oglądałem jakieś miejsce i uznawałem, że jest idealne. Pół roku później przyjeżdżam tam z Dannym Boyle'em i widzę... że tego miejsca już nie ma! W Wielkiej Brytanii przez pół roku nie potrafią naprawić ruchomych schodów w metrze, a tutaj w tym czasie budują nowe miasto – zdradził Beaufoy. Niektóre firmy, jak na przykład Mercedes-Benz, zażądały z kolei usunięcia swojego logo ze scen rozgrywających się w slumsach, gdyż – według ich specjalistów od reklamy – źle wpłynęłoby to na renomę marki...
Boyle początkowo chciał, aby cały film powstał w języku angielskim, nie znalazł jednak odpowiednich kandydatów do zagrania głównych ról. Młodzi aktorzy, którzy biegle posługiwali się tym językiem, pochodzili z klasy średniej i uczęszczali do dobrych szkół. Ich maniery i zachowanie kompletnie nie pasowały do bombajskich slumsów. – Przesłuchaliśmy setki dzieciaków mówiących po angielsku i byliśmy załamani. Wtedy ktoś wpadł na pomysł, aby młodsze dzieciaki mówiły w rodzimym dialekcie hindi, czyli w maharati, a w drugim akcie przejdą na angielski. Efekt był piorunujący. Postacie ożyły – opowiada producent Christian Colson.
W ten sposób na plan trafili Azharuddin Mohammed Ismail i Rubina Ali, odtwórcy ról małego Salima i małej Latiki. Oboje są dziećmi ze slumsów. Po zakończeniu zdjęć Boyle założył specjalny fundusz powierniczy dla trójki dziecięcych aktorów z biednej dzielnicy (do wymienionej dwójki dołączył jeszcze Ayush Mahesh Khedekar, grający małego Jamala). Zebrane pieniądze dzieciaki dostaną po ukończeniu 16. roku życia (według innych źródeł po 18. roku życia). Wytwórnia filmowa opłaciła ponadto rykszarza, który codziennie, aż do ukończenia przez dzieci nauki, będzie je woził do szkoły! Co z tego, skoro Ali zarobiła podczas swej pracy na planie 500, a Ismail 1700 funtów (przypominamy, że w samych USA w kinach film z ich udziałem zarobił ponad 140 milionów dolarów)...
Naturszczyków uzupełniła stawka profesjonalnych aktorów. Dorosłego Jamala zagrał Dev Patel. Został znaleziony przez córkę reżysera, fankę serialu “Skins”, którego jest gwiazdą. Jako jeden z nielicznych wygrał casting w Londynie, a nie w Indiach – W Indiach nie mogliśmy znaleźć nikogo odpowiednio młodego, a przy okazji odpowiednio zbudowanego. Wymogi tutejszej kultury są takie, że trzeba wyglądać perfekcyjnie, jeśli chce się zaistnieć w filmie. Młodzi non stop chodzą na siłownię, przesadnie o siebie dbają. A ja chciałem mieć zwykłego chłopaka, a nie superbohatera – uzasadnił swój wybór Boyle. Ważne było także to, że wybrany do zagrania małego Jamala Khedekar ma podobnie odstające uszy jak Patel. Często fotografowano ich więc z tyłu, żeby widz skojarzył ten szczegół anatomiczny z postacią głównego bohatera.
W roli dorosłej Latiki wystąpiła modelka i prezenterka telewizyjna Freida Pinto, a prowadzącego “Milionerów” (a propos nagroda w indyjskiej wersji tego teleturnieju jest wyższa niż w Polsce i wynosi około 1,2 miliona złotych) popularny aktor bollywoodzki Anil Kapoor. W epizodzie mignęła ponadto bollywoodzka megagwiazda Amitabh Bachchan. To właśnie jego autograf zdobywa umazany odchodami Jamal (odchody zrobiono z masła orzechowego i płynnej czekolady).
Film odniósł niebywały sukces, ale sukces ten ma też swoje ciemne strony. Indyjska prasa zmiażdżyła Boyle'a za kreowanie złego wizerunku Indii na świecie, kłopoty miał z tego powodu także Bachchan. W czasie ceremonii wręczania Oscarów kompletnie pominięto pomagającą Boyle'owi Loveleen Tandan, która wyreżyserowała część scen. Mimo obietnic dziecięcy aktorzy pozostali w slumsach (mieli być przeniesieni z rodzinami do lepszej dzielnicy), co więcej, 14 maja wyburzono dom Ismaila, który pozostał z chorym na gruźlicę ojcem na ulicy. Mieszkańców przepędzono, brutalnie bijąc bambusowymi pałkami, pozostało im spać pod plastikową płachtą wprost na ziemi...
Jan Matul