Projekt: Monster - kulisy
| Spis treści |
|---|
| Projekt: Monster - kulisy |
| część 02 |
| część 03 |
| Wszystkie strony |
TO ŻYJE! JEST WIELKIE!
– Od sceny, w której na ulicy ląduje oderwana głowa Statui Wolności, widz nie będzie miał już żadnych szans na oderwanie się od śledzenia losów bohaterów.

“Projekt: Monster” zawdzięcza w sumie swe powstanie... synowi reżysera serialu “Lost – Zagubieni” J.J. Abramsa, Henry'emu! Chłopiec towarzyszył ojcu podczas podróży do Japonii, gdy ten promował tam swój film “Mission Impossible III”. W trakcie spaceru po Tokio mały Henry zatrzymał się zafascynowany przed jedną ze sklepowych wystaw, na której roiło się od zabawek inspirowanych Godzillą. – Uderzyło mnie to, że Japończycy mają swojego potwora, który przetrwał tyle lat i przeniknął do kultury. Czegoś takiego nie mamy w Stanach – wyznał późniejszy producent filmu. I zaczął się zastanawiać nad monstrum, które mogłoby przestraszyć Amerykanów i głęboko zapaść w ich pamięć. – Zacząłem myśleć nad tym, jaki efekt mogłoby wywołać na ekranie przyglądanie się potworowi wielkości drapacza chmur z poziomu kogoś o rozmiarze ziarnka piasku – zdradza Abrams. Wspólnie ze scenarzystą Drew Goddardem napisali krótkie streszczenie filmu, który miał być skrzyżowaniem “Godzilli” z “Blair Witch Project”. Goddard streszczenie szybko przerobił na 58-stronicowy szkic, a ten trafił w gusta szefów wytwórni Paramount. Reżysera Matta Reevesa Abrams wybrał sam i trzeba przyznać, że był to trochę wybór po znajomości. Panowie znają się od... 13. roku życia, gdyż już wtedy obaj brali udział w konkursach filmów kręconych na taśmie 8 mm!
Dobór aktorów odbył się według prostego klucza: muszą być nieznani, ale utalentowani. Producent od razu zakazał wybranym do występu w filmie zdradzania najmniejszych nawet detali związanych z produkcją. Musieli także podpisać specjalne klauzule dotyczące nieujawniania szczegółów scenariusza. Ostrożność była tak dalece posunięta, że aktorzy na castingu nie czytali fragmentów scenariusza “Projekt: Monster”, ale zupełnie inne teksty. Lizzy Caplan (Marlena) była na dwóch przesłuchaniach i z każdego wyszła przekonana, że zagra w... komedii romantycznej. Jakież było jej zdziwienie, gdy odkryła, że to film o potworze rujnującym Nowy Jork!