Dodatki Materiały zza kulis

postheadericon Sweeney Todd: Demoniczny golibroda z Fleet Street – o kulisach


Sweeney Todd: The Demon Barber Of Fleet Street – thriller / musical / 15 lat / Wielka Brytania – USA 2007 / 112 min. Reż. Tim Burton. Wyk. Johnny Depp, Helena Bonham Carter, Alan Rickman, Timothy Spall, Sacha Baron Cohen, Jamie Campbell Bower, Laura Michelle Kelly. Dystr. GALAPAGOS


– Brzytwy są dla niego jak rodzina. Są jego jedyną miłością po tym, jak stracił rodzinę.
Johnny Depp o tytułowym bohaterze


KARIERA FRYZJERA - tekst na FILMOPOLIS.pl


Czy Sweeney Todd jest postacią historyczną, czy tylko bohaterem literackim – rozważania na ten temat trwają już bardzo długo, a zdania są podzielone. Według znanego badacza historii kryminologii, Petera Haininga, który przez ponad 25 lat badał kroniki policyjne pod kątem Sweeneya Todda, jest on postacią autentyczną. Haining napisał nawet dwie książki na ten temat, w tym głośną “Sweeney Todd: Prawdziwa historia demonicznego golibrody z Fleet Street”. Według niego kariera Todda trwała około 17 lat, a ofiarami padło przynajmniej 160 osób! Miał on przyjść na świat w slumsach Londynu w 1756 roku (inne źródła podają rok 1748).

Dwanaście lat później został sierotą, a w wieku lat 14 trafił za kradzież do więzienia Newgate. Tam dostał funkcję więziennego fryzjera. Zawód ten uprawiał po wyjściu na wolność. 14 kwietnia 1785 roku gazeta Daily Courant po raz pierwszy napisała o makabrycznej zbrodni – młodemu arystokracie ktoś podciął gardło brzytwą... Od tej pory co jakiś czas pojawiały się informacje o nowych zaginionych. Todd początkowo podrzucał ponoć ciała do opuszczonych lochów pod pobliskim kościołem świętego Dunstana, potem zamontował klapę w podłodze, przez którą wpadały one do piwnicy, a wreszcie wpadł na pomysł, by wykorzystać znajomość z niejaką Margery (według pewnych źródeł Sarah) Lovett, właścicielką piekarni. Odtąd ciała były przetwarzane na paszteciki, zaś kości i skóry składowano w kryptach rodu Westonów.

Zbrodniczą parę zdradził zapaszek gnijących resztek – Todd został aresztowany, omal nie zlinczowano Lovett. Jako że w jego mieszkaniu znaleziono rzeczy i kosztowności ponad 160 osób, w ciągu dziesięciu minut sąd uznał go za winnego. 25 stycznia 1802 roku Todd został powieszony w dobrze znanym mu Newgate. Na egzekucji było ponad 1000 gapiów.


KARIERA FRYZJERA - tekst na FILMOPOLIS.pl


Prawdziwą sławę Sweeney Todd zyskał jednak dopiero wiele lat po śmierci.
W listopadzie 1846 roku w The People's Periodical ukazało się opowiadanie autorstwa Thomasa Pecketta Presta o jego zbrodniach. Rok później opowiadanie doczekało się adaptacji scenicznej i od tej pory zaczęto je przerabiać na sztuki teatralne, a potem także przenosić na ekran. W 1973 roku w sztuce “Sweeney Todd” po raz pierwszy pojawił się wątek zemsty Todda na sędzim Turpinie.

Ta sztuka stała się inspiracją dla Stephena Sondheima i Hugh Wheelera, którzy sześć lat po jej premierze napisali musical “Sweeney Todd: Demoniczny golibroda z Fleet Street”. Po raz pierwszy został on wystawiony na Broadwayu 1 marca 1979 roku, a w rolach głównych zagrali Len Cariou i Angela Lansbury. Musical okazał się wielkim sukcesem i był wznawiany jeszcze w latach 1989 i 2005. Głośno mówiło się także o kinowej wersji, a o rolę Sweeneya przez 25 lat starali się najwięksi aktorzy: Harrison Ford, Dustin Hoffman, Robert De Niro, Al Pacino, Gene Hackman, Robert Redford czy Jack Nicholson (można by tak sypać nazwiskami bez końca).

Prawa do nakręcenia filmu udało się zdobyć duetowi producenckiemu (prywatnie parze) Laurie MacDonald i Walterowi F. Parkesowi. To ich pomysłem było zaproponowanie funkcji reżysera Timowi Burtonowi (studio chciało początkowo Sama Mendesa jako reżysera i Russella Crowe'a w roli głównej). Był to strzał w dziesiątkę, bowiem Burton, który nie znał dzieł Sondheima i nie widział broadwayowskich przedstawień “Sweeneya Todda...”, zakochał się w przygodach ekscentrycznego fryzjera. – Nie lubię musicalu jako gatunku. Ale ten mnie zachwycił! Ma atmosferę starego, klasycznego horroru, ale do tego dochodzi jeszcze muzyka. Poszedłem na niego dwa razy, tak mi się spodobał – wyznał Burton.


KARIERA FRYZJERA - tekst na FILMOPOLIS.pl


Po napisaniu scenariusza, a trzeba wspomnieć, że piszącemu go Johnowi Loganowi (Oscar za “Gladiatora”) sześć miesięcy zajęło samo przestudiowanie partytury, zaczęto kompletować obsadę. W zasadzie Burton musiał się głowić tylko nad wyborem aktorów grających role drugoplanowe. Od początku było bowiem jasne, że Sweeneyem będzie Johnny Depp (to już jego szósty występ u Burtona), a Nellie Lovett żona reżysera, Helena Bonham Carter (choć bardzo naciskały Annette Bening i Toni Collette).

Występ w filmie związany był jednak z koniecznością śpiewania piosenek. Depp był w latach 80. gitarzystą w kapeli The Kids, ale nigdy nie śpiewał (oprócz chórków), teraz musiał wykonać kilka długich partii solowych, przy okazji tańcząc! Aby się sprawdzić, w studiu dawnego kolegi, Bruce'a Witkina, nagrał więc solowe wykonanie utworu “My Friends” (to ballada, którą Todd śpiewa po powrocie do domu). Po przesłuchaniu Witkin zaprosił aktora na rozmowę. – Powiedziałem mu: mam dwie wiadomości, dobrą i złą. Którą chcesz najpierw usłyszeć? Johnny odpowiedział, że złą. Więc ja na to: chyba będziesz musiał zrobić ten film. Witkin nie przesadził. – Johnny ma bardzo przyjemny tembr głosu. Jego głos wyraża jego wnętrze, to właśnie jest takie wspaniałe – to opinia Burtona. Z kolei Carter dodała: – Jego głos jest bardzo seksowny. A jednocześnie nie jest sztuczny, jest bardzo podobny do jego naturalnego głosu, kiedy mówi.

Sama Carter od czerwca do września 2006 roku codziennie ćwiczyła śpiew pod okiem specjalizującego się w wokalnym przygotowywaniu aktorów Iana Adama. Aktorka nauczyła się także na pamięć całej partytury Sondheima i... wzięła solidne lekcje w piekarni! A wszystko po to, by uniknąć oskarżenia, że dostała rolę ze względu na męża-reżysera. A także ze względu na dawny sentyment do postaci pani Lovett – jako nastolatka ubóstwiała musical Sondheima i nawet czesała się jak główna bohaterka! Do roli sędziego Turpina wybrano Alana Rickmana (uczył się śpiewu w Royal Academy Of Dramatic Art, więc nie było problemu), zaś Pirellim został... Sacha Baron Cohen, bardziej znany jako Ali G lub Borat. Cohen podbił serca reżysera i producenta Richarda D. Zanucka wykonując na przesłuchaniu całego “Skrzypka na dachu”! Ostatecznie wszyscy aktorzy zaśpiewali swe partie sami, bez pomocy dublerów i podkładania głosów (ale na planie zawsze śpiewali z playbacku).


KARIERA FRYZJERA - tekst na FILMOPOLIS.pl


Ścieżkę dźwiękową nagrano w ciągu czterech dni w londyńskich Air Studios, a utwory wykonywała sześćdziesięcioosobowa orkiestra, największa, jaka kiedykolwiek grała muzykę Sondheima. Aktorzy w tym czasie musieli zaśpiewać swe piosenki przed ich twórcą, który specjalnie przyleciał do Londynu, by zaakceptować wykonawców. – Śpiewanie przed Sondheimem było trochę jak granie Hamleta przed Szekspirem – wyznał po przesłuchaniu Timothy Spall (kościelny Bamford).

Burton zawsze przykładał ogromną wagę do strony wizualnej swych filmów. Nie inaczej było i teraz. Jako scenografa zatrudnił więc Dante Ferrettiego, zdobywcę dwóch Oscarów, byłego współpracownika Felliniego. Reżyser nie chciał realistycznej scenografii, ale stylizowaną, lekko baśniową. Wzorem był stareńki “Syn Frankensteina”. – Chciałem pokazać Londyn taki, jak w starych czarno-białych filmach hollywoodzkich. Nie za dużo detali, stonowane kolory. Ogólnie – bardzo graficzna scenografia – określa swój pomysł Ferretti. Większość ujęć kręcono w dekoracjach w studiu, tylko niewielka część – z minimalną ilością rekwizytów – powstała na tle zielonego ekranu (Burton uznał, że śpiewanie na tle zielonej ściany wygląda dość kretyńsko i nie pozwoli wczuć się aktorom w role).

Dekoracje zostały tak pomyślane, by po przestawieniu pewnych elementów (ścian frontowych, gzymsów) mogły “zagrać” kilka miejsc – na przykład plac targowy w krótkim czasie stawał się ulicą Fleet Street! Choć scenografia była wyjątkowo ponura, aktorzy upodobali sobie spacery po wspomnianej Fleet Street. Jak mówią, atmosfera tej sztucznie powstałej uliczki pobudzała wyobraźnię i pomagała wczuwać się w rolę. I ożywić legendę o demonicznym golibrodzie.
Jan Matul