Hidalgo – Ocean ognia – o kulisach
| Spis treści |
|---|
| Hidalgo – Ocean ognia – o kulisach |
| część 02 |
| część 03 |
| część 04 |
| Wszystkie strony |
Strona 1 z 4
Hidalgo – przygoda / akcja / 12 lat / USA 2004 / 136 min. Reż. Joe Johnston. Wyk. Viggo Mortensen, Zuleikha Robinson, Omar Sharif, Louise Lombard, Said Taghmaoui. Dystr. WALT DISNEY HOME ENTERTAINMENT.
Kiedy mały Viggo Mortensen zaczytywał się w przygodach słynnego pogromcy Indian i bizonów Buffalo Billa, legendy Dzikiego Zachodu, pewnie nie przyszło mu do głowy, że kiedyś to nazwisko zwróci jego uwagę na pewien scenariusz.
I choć postać Buffalo Billa pojawia się w scenariuszu Johna Fusco tylko na moment, a główny bohater, Hopkins, spotyka się z nim w paru zaledwie scenach, kto wie, czy to nie wystarczyło, by zachęcić Viggo Mortensena do przyjęcia roli Franka Hopkinsa, słynnego kuriera Pony Express, który ważył się na pojedynek z najlepszymi jeźdźcami świata. Nie bez znaczenia jest też fakt, iż bohater jego dzieciństwa jest jego krewnym ze strony matki!
Czy mając takie dziedzictwo w genach można było nie zagrać w prawdziwie awanturniczo-przygodowym filmie starej daty? Oczywiście nie! Tym bardziej że udział w “Hidalgo – Oceanie Ognia” gwarantował, iż aktor będzie spędzał dużo czasu w siodle, a to zajęcie upodobał sobie nadzwyczaj po występie we “Władcy Pierścieni”.
Można sobie tylko wyobrazić przerażenie przedstawiciela firmy ubezpieczeniowej obserwującego aktora wykonującego ewolucje sprawiające trudność nawet doświadczonym kaskaderom. Aktor spadał z konia, jeździł bez siodła, skakał na wierzchowca w pełnym galopie i nawet kilka bolesnych upadków i końskich kopnięć nie było w stanie zniechęcić go do podjęcia próby następnej akrobacji.
Mortensen rzadko korzystał też z pomocy kaskadera, a jeśli już, to po to, by ten przećwiczył jakąś ewolucję, zanim on sam to zrobi. – Zawsze coś może pójść nie tak – opowiada – nawet jeśli ktoś ma przygotowanie i jest dobrym jeźdźcem. Koń nie jest maszyną, jest indywidualnością i ma charakter. Tu, na planie nic nie było udawane. Nie ma sztucznych koni jak w “Niepokonanym Seabiscuicie”!