American Gangster - kulisy
| Spis treści |
|---|
| American Gangster - kulisy |
| str 2 |
| Wszystkie strony |
– Całkiem spora część życia Franka Lucasa była pełna świetności. Te nocne kluby, zadawanie się z Wiltem Chamberlainem*, ważnymi sportowcami i celebrytami… Publicznie uchodził za właściciela tych klubów. Inne sfery działalności pozostawały tajemnicą.
Russell Crowe

GANGSTER W SZYNSZYLACH
O KULISACH FILMU “AMERICAN GANGSTER”
“Frank Lucas, kiedyś najpotężniejszy i najprzebieglejszy król heroiny, autentyczny gangster w szynszylach, wygląda obecnie jak bardzo sympatyczny facet. Ale nie dajcie się zwieść” – tak zaczyna się zamieszczony w New York Magazine w 2000 r. artykuł Marka Jacobsona, który zainspirował twórców filmu “American Gangster”. Bohaterem tej prasowej biografii jest czarnoskóry handlarz narkotyków z Harlemu, który w pierwszej połowie lat 70. opanował nowojorski handel heroiną. Przybyły do Nowego Jorku z Karoliny Północnej jako szesnastolatek (urodził się 9 września 1930 r.), rozpoczął karierę od służby u legendarnego szefa gangów w Harlemie Ellswortha “Bumpy’ego” Johnsona, u boku którego przepracował dwadzieścia lat.
Po jego śmierci w 1968 r. postanowił zająć jego miejsce. Niewykształcony (– Nie spędziłem w szkole ani jednego dnia – wyznał Jacobsonowi), wychowany przez ulicę, był na tyle sprytny i inteligentny, aby powziąć niezwykle zuchwały plan sprowadzania heroiny ze “złotego trójkąta” w Indochinach (obszar obejmujący tereny Laosu, Birmy i Tajlandii) przy wykorzystaniu amerykańskiego transportu wojskowego. Lucas zaprzecza jednak pogłoskom, jakoby umieszczał narkotyki w trumnach bądź workach ze zwłokami zabitych żołnierzy. – Nie ma mowy, żebym dotykał czegokolwiek martwego – zapewnia. Z jego opowieści wynika, że sprowadził do Bangkoku cieślę, który sporządził 28 replik rządowych trumien wyposażonych w podwójne dno, gdzie mogło się pomieścić 6-8 kilogramów heroiny. O skali zuchwałości Lucasa świadczy fakt, iż raz posłużył się nawet samolotem wiozącym na pokładzie Henry’ego Kissingera, ówcześnie Dyrektora Rady Bezpieczeństwa Narodowego, który udał się do Bangladeszu z misją charytatywną. Pomogli mu w tym kucharz oraz pewien generał, którego przekupił sumą 100 000 dolarów. Kupowana w “złotym trójkącie” heroina była pierwszej jakości, ale na ulicę trafiała oczywiście w znacznie gorszej postaci. I tak jednak była lepsza – a przy tym tańsza – od towaru serwowanego przez konkurencję Lucasa. Kobiety, które ją porcjowały, nie miały na sobie nic z wyjątkiem masek chirurgicznych na twarzy, co miało zapobiegać kradzieżom.

Interes był tak lukratywny, że gangster przyznał się do zarabiania nawet miliona dolarów w ciągu jednego dnia. Był jednak na tyle mądry, żeby nie afiszować się za bardzo z bogactwem (aczkolwiek potrafił kupić sobie futro za 50 000 dolarów i do tego kapelusz za 10 000). Z drugiej jednak strony nie miał oporów przed zabiciem człowieka na oczach wszystkich, co stało się pewnego dnia na rogu ulicy 116, stanowiącej obszar jego działalności. – Po zabiciu tego chłopaka mogłem położyć na ziemi każdą sumę pieniędzy i umieścić na niej moje nazwisko. Frank Lucas. Gwarantuję ci, że nikt by ich nie tknął! – powiedział z dumą Jacobsonowi.
Bezkarność ze strony policji zapewniał Lucasowi fakt, iż ówcześnie nikomu nie przyszłoby do głowy, że królem narkotyków mógł być Afroamerykanin. Stróże prawa uważali, że Lucas pracuje dla jakiegoś białego i obserwowali go w nadziei, że doprowadzi ich do wierchuszki. Zupełnie inny punkt widzenia reprezentował detektyw Richie Roberts, którego oddelegowano do zorganizowania specjalnej komórki zwalczającej handel narkotykami. Wybór Robertsa był nieprzypadkowy, gdyż policjant zasłynął uczciwym oddaniem miliona dolarów, które policja przechwyciła od przestępców (koledzy mieli mu to bardzo za złe), a świadomym rozmiarów korupcji w szeregach stróżów prawa władzom zależało na tym, aby do walki z Lucasem stanęła osoba zdolna odrzucić wszelkie pokusy. Roberts, który był z pochodzenia Żydem, nie cieszył się sympatią policyjnych klanów, złożonych głównie z Włochów i Irlandczyków, ale to właśnie te przykre doświadczenia pozwoliły mu odrzucić rasistowski punkt widzenia i zainteresować się bliżej osobą Lucasa.