Dodatki Wywiady

postheadericon Stephen King - wywiad (Mgła)

POKIWAŁEM TROCHĘ GŁOWĄ

Stephen King opowiada o ekranizacji Mgły

 

Stephen King - wywiad (Mgła)

 

Jak zrodził się pomysł na „Mgłę”?

Mieszkałem ówcześnie z żoną w Bridgeton, w stanie Maine, gdzie był pewien market. Cierpiałem wtedy na twórczą niemoc. Skończyłem dopiero co, po długiej pracy, „Bastion” i nic nowego nie przychodziło mi do głowy. W ciągu czterech miesięcy próbowałem wielu pomysłów, z których szybko rezygnowałem. I właśnie wtedy pewnego dnia poszedłem z żoną do owego marketu, spojrzałem na jego front i zauważyłem na nim te wielkie szklane tafle. Przyjrzawszy im się, pomyślałem: co by się stało, gdyby zaatakowały je gigantyczne insekty?

 

Podobnie jak w innych pana książkach, i w tej odbijają się odwieczne ludzkie strachy i lęki.

W twórczości fantasy ludzie zawsze znajdą odzwierciedlenie swoich lęków. Bo historia taka jak „Mgła” jest koszmarem, a każdy, kto doświadczył w snach koszmaru, wie, że ma on swoje źródło w aktualnym niepokoju. To jest zatem miejsce, gdzie można umieścić prawdziwe lęki, przetrzymać je przez chwilę, by potem się o nie już nie martwić.

 

Do jakich lęków odnosi się „Mgła”?

W tle jej intrygi kryje się przeświadczenie, że wojsko igra niebezpiecznie z czymś, co je przerasta. W powieści przyczynia się do powstania dziury, przez którą przedostają się te okropne potwory z innego wymiaru.

 

Mocne są także akcenty religijne…

Tak. Jednym z wątków jest wątek pani Carmody, dewotki, która jest w sklepie i z której inni sobie dworują, ponieważ są praktyczni i trzeźwo myślący. Ale kiedy wydarza się katastrofa, pani Carmody zyskuje niesamowitą władzę. I oczywiście obserwowaliśmy to wielokrotnie w naszym życiu, że kiedy dzieje się coś strasznego i sytuacja pogarsza się, na znaczeniu coraz bardziej zyskują religijni fanatycy.

 

Stephen King - wywiad (Mgła)

 

Ucieszył się pan, że to właśnie Frank Darabont wyreżyseruje „Mgłę”?

Kocham pracować z Frankiem. Zawsze mi się u niego podoba to, że łączy dziecięcą wyobraźnię z dojrzałą umiejętnością dostrzegania jądra historii i przekuwania tego w swoją własną wizję. Poza tym ludzie interesują go bardziej niż potwory.

 

No właśnie… Jaki jest pański stosunek do jego autorskiego zakończenia filmu?

On musiał jakoś zakończyć tę historię, która w powieści nie ma wyraźnego rozwiązania. Żaden z nas przez dłuższy czas nie miał pojęcia, co z tym zrobić. Rozmawialiśmy na ten temat wielokrotnie, próbowaliśmy tak i inaczej, w końcu Frank coś wymyślił.

 

Paramount naciskał na inne zakończenie…

Początkowo wyglądało na to, że to będzie film Paramountu, z budżetem w wysokości 80-90 milionów dolarów, więc nalegali, aby Frank dostosował zakończenie do ich gustów. No i Frank próbował różnych wariantów, ale żaden się nie sprawdzał, toteż podjął rozmowy z braćmi Weinstein z Dimension Film. Oni wyrazili zgodę na jego koncepcję, ale dali na to tylko 17 mln dolarów, więc finał kręcono szybko i bez wielkich nakładów.

 

Powstały jednak dwie wersje zakończenia…

Filmy z nimi będzie można zobaczyć na DVD. Jeden z nich jest kinowy, a drugi, czarno-biały, pokaże, jaki był początkowy zamysł Darabonta.

 

Jaka jest pańska ocena zakończenia?

Spodobało mi się w nim to, że jest to ten rodzaj zakończenia, który bardzo rzadko można spotkać w obrazach z Hollywood. Zwykle finały są dość przewidywalne

 

Naprawdę nie ma pan żadnych zastrzeżeń?

Jeśli nawet pokiwałem nad nim trochę głową, to dlatego że uznałem je za tak szokujące, że wymagałoby ogłoszeń prasowych zakazujących pod karą śmierci przez powieszenie zdradzania ostatnich pięciu minut. Jedną z tych rzeczy, które nie podobają mi się w epoce internetu, jest to, że wszystko zostaje przedwcześnie ujawnione.

 

Często pojawia się pan na chwilę w filmach opartych na swoich powieściach. Darabont zaproponował panu rólkę rowerzysty uwięzionego w sklepie, który podejmuje się ochotniczo wyjść na zewnątrz. Dlaczego pan się nie zgodził?

Byłem zajęty pisaniem książki – to najkrótsza odpowiedź. Ale oczywiście żałuję bardzo, że odmówiłem Frankowi.

 

Dziękujemy za rozmowę.

gr

 

Stephen King - wywiad (Mgła)