Marc Forster - wywiad (Quantum Of Solace)
{youtube}tJriZYN6oG8{/youtube}
Jak powstał najnowszy Bond "Quantum Of Solace"
opowiada reżyser Marc Forster.
(powyżej wersja oryginalna wywiadu, poniżej nasze tłumaczenie)Paul Byrne: Gdy Twój agent zadzwonił do Ciebie z propozycją dotyczącą wyreżyserowania najnowszej części przygód agenta 007, odpowiedziałeś odmownie.
Marc Forster: W pierwszej chwili pomyślałem nad tym, czy aby na pewno wybrał dobry numer, czy nie miał na myśli kogoś innego. (śmiech)
P.B.: Gdy już się zgodziłeś, usiedliście z Danielem [Craigiem], dyskutowaliście o projekcie, rozważając między innymi wizję nowej odsłony filmu jako bardziej artystycznego niż poprzednie części. Czy jesteś zadowolony z udziału w tym przedsięwzięciu?
M.F.: Jestem zadowolony z mojego uczestnictwa w tym projekcie, to było wspaniałe doświadczenie. Generalnie, stworzyć film taki jak "Quantum Of Solace", przy którym każdy ze współpracowników potrafi pomóc w realizacji wizji reżysera, nakłady finansowe również niczego nie ograniczają, jest o wiele łatwiej niż inne, niskobudżetowe produkcje. Mój ostatni film, "The Kite Runner" ("Chłopiec z latawcem"), był o wiele trudniejszy do zrealizowania. Każdego dnia musiałem walczyć i wymuszać swoje wizje na reszcie ekipy. Jeśli spojrzeć przez ten pryzmat, praca nad filmem takim jak "Quantum Of Solace" jest o wiele przyjemniejszym przeżyciem.
P.B.: "Casino Royale" jest przez niektórych uważany za jeden z lepszych filmów w historii serii. Jak się czułeś w roli osoby, która musiała pogodzić dostarczenie widzom tego, czego chcą, z jednoczesnym utrzymaniem wysokiego poziomu i unikaniem powtarzalności?
M.F.: Nie da się myśleć o wykonaniu czegokolwiek w sposób taki, by zadowolić każdą publiczność. Jedyne, co mogłem zrobić, to stworzenie najnowszej części w sposób taki, abym ja jako widz był zadowolony. Mogłem więc jedynie podążyć tą drogą i mieć nadzieję, że wszystko pójdzie dobrze.
P.B.: Niektórzy dopatrują się podobieństw pomiędzy filmami o Bondzie a serią o Bournie. Wiele osób pracujących nad tą konkurencyjną dla Bonda serią brało udział w tworzeniu "Quantum Of Solace".
M.F.: Moim zdaniem Bourne i Bond to dwie zupełnie różne serie. Przygody agenta 007 stały się inspiracją do powstania nowej serii. Można co prawda dopatrywać się podobieństw między tymi dwoma bohaterami, jednak w mojej ocenie są to dwa zupełnie różne światy. Poza scenami walki, poza faktem, że są to filmy akcji, te dwie serie różnią się znacznie od siebie.
P.B.: Po raz pierwszy miałeś doświadczenia z reżyserowaniem filmu akcji. Film był ogromnym przedsięwzięciem, czy w związku z tym czułeś, że masz nad wszystkim kontrolę przez cały czas, że potrafisz sobie z tym wszystkim poradzić?
M.F.: Zaprosiłem do współpracy wiele osób, z którymi wcześniej współpracowałem, więc wiedziałem, że mogę im zaufać. Wszystko działało jak w zegarku, każdy z ekipy wiedział, co ma robić. Pomimo wielkiej presji film był bardzo przyjemny w realizacji.
P.B.: Czy czujesz zdenerwowanie, gdy tworzony przez Ciebie film ma ujrzeć światło dzienne, czy raczej w dniu premiery myślisz sobie, że zrobileś swoje i już niczego nie da się cofnąć?
M.F.: Jestem dumny z każdego filmu, przy tworzeniu którego brałem udział, jednocześnie obawiając się dnia premiery. Każdy wysokobudżetowy film musi się w jakiś sposób zwrócić, musi odnieść komercyjny sukces. Jeśli się w tym przypadku tak nie stanie, czekają mnie bardzo długie wakacje. (śmiech)
P.B.: Odrzuciłeś propozycję reżyserowania kolejnej części przygód Jamesa Bonda, jakie są Twoje plany na przyszłość?
M.F.:Chciałbym skupić się na mniejszych produkcjach i realizowaniu własnych pomysłów.
TUTAJ ZNAJDZIESZ RECENZJĘ WYDANIA BLU-RAY